MODE2Joy / Forum / Google+ / Facebook / YouTube / Twitter / Main

MODEontheROAD

Exciter Tour: 2001.06.04 - 2001.11.05

Exciter Tour: Warszawa

Tour Diary / Crew on Tour / Song Index / Top Index / FAQ / Wiecor Bootleg Trade
Exciter Tour In My Eyes / Fans reports the concerts / Blog MODE2Joy: Exciter Tour

Exciter Tour: Warszawa, Tor Wyścigów Konnych / 2001.09.02

_

Exciter Tour In My Eyes | Warszawa: Budowa sceny.

_

02 września 2001, Tor Wyścigów Konnych, Warszawa

Poprzedniego dnia ustaliśmy plan na 02.09, który wyglądał następująco. Zbieramy się ekipą na rogu Wałbrzyskiej i Puławskiej, punktem zbornym był McDonald’s który był na rogu tego skrzyżowania. Godzinę ustaliliśmy na 6 rano, najbardziej załamanym z tego powodu był Jack, który nie lubił wcześnie wstawać, a do tego był po dwóch nocach walki z ekipą z depeche MODE w hotelu Bristol. Karaś był w podobnym stanie, ale on z racji swoich zawodowych obowiązków był zaprawiony w bojach. Wsiedliśmy wszyscy do mojego auta i ruszyliśmy w kierunku Służewca. Pod bramą wjazdową zbierały się już pierwsze grupki fanów, to ci co mieli zamiar walczyć o pole-position. Biedacy nie byli świadomi jeszcze, że pierwsze miejsce na bramkach biletowych nie oznacza pierwszego miejsca przy barierce… ale to inna historia. My wjechaliśmy bramą techniczną jak do siebie. Zaparkowaliśmy gdzieś na tyłach budującej się sceny. Na miejscu dostaliśmy słynne plakietki AAA [All Acess Area], przygotowane przez VivaArt Music [VAM]. Jednak już wtedy mieliśmy świadomość, że nie wiele one były warte dla ekipy technicznej depeche MODE, ponieważ dla nich najważniejsze były ich wlepki trasowo-exciterowe, dlatego od początku prosiliśmy o udostępnienie takowych, gdyż mieliśmy cichą nadzieję, że dzięki temu jakoś zbliżymy się do zespołu.

Wiadomo, że byliśmy od początku nastawieni na zobaczenie jak największej masy rzeczy związanych ze sceniczną kuchnią tej trasy. Jednak nasze eksplorowanie zaplecza sceny mogło być często w kolizji do naszego oficjalnego statusu na tym terenie. W końcu mieliśmy pracować przy budowie sceny. Nie mniej naszym głównym narzędziem pracy był aparat na klisze… z zoomem (to był wtedy wypas ;-) ) i mini disc z mikrofonem, którym mieliśmy zamiar nagrać soundcheck i cały koncert.

Początkowo było sennie i bez większego ruchu i przede wszystkim było bardzo słonecznie. To co się stało z pogodą w dalszej części dnia było dla nas zaskoczeniem, choć pamiętałem z poprzedniego wieczoru prognozę pogody, która zapowiadała deszcz. Zakładałem, jednak, że będzie to letni deszczyk, a nie burza po której rękawy będą wisieć na wysokości kolan, a spodnie jedyny suchy fragment będą mieć po wewnętrznej stronie nóg :-P Ale nie uprzedzajmy faktów.

Scena, jak i widownia powstawały sprawnie, gdy przyjechaliśmy spora część barierek była już ustawiona, więc początkowo nie było problemów przemieszczaniem się, a i roboty dla wykwalifikowanych fanów również nie było za wiele. Przemykaliśmy pomiędzy Stage Truckami, gdy w pewnym momencie natknęliśmy się na przenośną lodówkę turystyczną, która wyglądała jak kibel :-P Widniał na niej napis „depeche MODE Stage Drinks” Na zdjęciach poniżej widzicie ją w całej okazałości.

 

Początkowo nieśmiało zaczęliśmy się kręcić w pobliżu sceny, aby wejść na nią, gdy tylko będzie okazja. Zachowywaliśmy się jak dzicy na widok odkrywców, wokół których kręcą się tubylcy, to bojąc się, to przełamując strach. Nie wiedzieliśmy, że dla ekipy technicznej byliśmy ludźmi od lokalnego promotora, a więc sprawdzeni, a więc swoi. Gdybyśmy chcieli to moglibyśmy łazić po cały terenie sceny bez ograniczeń. Jednak my w swojej nieświadomości sami się ograniczaliśmy. Dla nich to nie było problemem. Buszowaliśmy właśnie gdzieś pomiędzy truckami. W pewnym momencie technicznym udało się na chwilę odpalić nagłośnienie. Z paczek popłynęła linia bassowa do Halo [84], trzeba było zobaczyć nasze miny, ciary mieliśmy na całym ciele, te głębokie, przenikające dźwięki powaliły nas dokumentnie. Zanim dolecieliśmy i pomyśleliśmy o tym, żeby to nagrać, wstęp do Halo [84] się skończył i popłynął podkład do Walking In My Shoes [84] również z początkiem linii bassowej. Na tej pustej przestrzeni, w względnej ciszy brzmiało to powalająco. Zanim wygrzebałem swojego MD zaległa cisza. Nie przejęliśmy się tym, bo wydawało nam się to normalne, potem dowiedzieliśmy się co było przyczyną ciszy.

Koło południa, kiedy robiliśmy podchody pod scenę i chcieliśmy zrobić sobie tam zdjęcia okazało się, że w końcu jesteśmy potrzebni. Dostaliśmy zadanie ustawienia krzesełek przed sceną w tzw. sektorach VIP - od początku, na wiele miesięcy przed koncertem zgłaszaliśmy ekipie VAM, że to jest poroniony pomysł, ale myślę, że decyzja zapadła dużo wcześniej i bilety poszły już do druku, wpływu nie mieliśmy na to żadnego już. Pozostało nam tylko spokojnie rozkładać zwykłe, składane krzesełka, jakich wiele w biurach. - Na szczęście przez długie miesiące pracowaliśmy nad tym, aby w tzw. sektorze VIP znalazło się na tyle dużo normalnych fanów, aby w czasie koncertu to miejsce nie przypominało teatru zblazowanych gwiazd i gwiazdeczek lansujących się w czasie wydarzenia dla celebrytów, jakim dla wielu mógł się stać ten koncert.

W pewnym momencie nastąpiła mała konsternacja po stronie ekipy ustawiającej krzesełka ponieważ, po ponumerowaniu wszystkiego, co ustawiliśmy okazało się, że nie ma wszystkich krzesełek, dla wszystkich widzów z tego sektora, a nawet jeżeli by się znalazły, to nie będzie wystarczająco dużo miejsca na ustawienie wszystkich. Zaczęło się gorączkowe przesuwanie rzędów, aby zrobić miejsce. Tym czasem wszyscy ważni zaczęli się zastanawiać, skąd wziąć brakujące krzesełka, wybawieniem okazał budynek toru wyścigów konnych, skąd zabraliśmy kilkadziesiąt brakujących krzesełek. Były to takie ogrodowe, plastikowe krzesełka koloru niebieskiego. Doskonale to widać na filmie z budowy sceny na profilu YT/MODEontheROAD (film będzie zamieszczony . Mają one jedną fatalną cechę, przy zbyt energetycznym użytkowaniu… łamią się. No cóż. Ustawiliśmy je i znowu był problem, bo nie dość, że wciąż brakowało do pełnego stanu, to jeszcze okazało się, że plastikowe krzesełka są szersze i zabierają miejsce pod brakujące jeszcze krzesła. To już był jednak problem nie nasz tylko tych, co musieli je zapewnić. Jednak jak mi się wydawało oni też nie mieli z tym większego problemu. Słabo to już pamiętam, ale mam wrażenie, że brakujących krzeseł nigdy nie dostawiono.

Tym czasem na scenie zaczęły pojawiać się instrumenty i akustycy, którzy próbowali odpalić od jakiegoś czasu całe nagłośnienie. I tu pojawiło się wyjaśnienie ciszy, Techniczni od jakiegoś czas próbowali odpalić sprzęt co powodowało, że wywalało korki i zaczęło palić instalację. Myślę, że to był temat który bardziej zajmował ekipę trasową z depeche MODE i z VAM, niż wspomniane wcześniej krzesełka. Problem był tym gorszy, że na terenie budowy sceny nie było elektryka, a z racji tego, że był to weekend, to okazało się, że dla obsługi Toru Służewieckiego był to czas wolny, również elektryk współpracujący z VAM był podobno na telefon tylko i najwcześniej mógł być dopiero w godzinach, w których fani zgromadzeni pod murami toru mieli już być przy barierkach. Nie wiele osób zdaje sobie sprawę, że był to jeden z momentów, kiedy naprawdę blisko poważnego opóźnienia koncertu w najlepszym razie. Sytuacja była nerwowa.

Z odsieczą przyszedł Karaś, zaświecił przed oczami zgromadzonych uprawnieniami zawodowego elektryka. Wyrazu twarzy angoli i naszych nie da się opisać… bezcenne.

Po tej akcji wstęp na wszystkie zakamarki mieliśmy otwarty. Mogliśmy sobie łazić po scenie, zaglądać do królestwa Jaza Webba, co skrzętnie wykorzystaliśmy, efektem tego są poniższe fotki.

Zbliżało się popołudnie i stwierdziliśmy, że pora przebrać się z roboczych ciuchów, bo i tak właściwie wszystko zostało już zrobione i pora wskoczyć w ubrania koncertowe. Pogoda nadal była OKi, choć wiatr się zaczynał wzmagać. Już przebrani wróciliśmy na teren koncertu. Po za tym wiedzieliśmy już, że za chwile nadejdzie pora prób nagłośnienia z zespołem, a potem wbiegną fani i trzeba być gotowym na ten moment. Chwilę później pojawił się Darrel Ives, który zaczął swoją inspekcję. Finałem tego było wymuszenie na organizatorach przesunięcia przednich barierek bliżej sceny, ponieważ wg niego odstęp był za duży i Dave nie miałby wystarczająco dobrego kontaktu z publika. Chwilę później dostaliśmy esa, że zespół wyjechał z hotelu. Oznaczało to dla nas, iż za chwile zacznie się soundcheck. Nie w głowie było nam szarpanie się z płotem przed sceną, gdy na scenie pojawił się zespół. Z głośników popłynęły pierwsze dźwięki In Your Room [84]. Niestety nie dane nam było w spokoju wysłuchać próby. Darrel podleciał do nas i w krótkich żołnierskich słowach dał nam do zrozumienia, że mamy się nie opierdalać, tylko wziąć się do roboty. Było srogo, kolo mógł samym spojrzeniem złamać człowieka w pół. Chwilę temu przebraliśmy się w czyste ciuchy a już byliśmy mokrzy. Szarpanina trwała m/w tyle, co próbne In Your Room [84]. Tu mała dygresja: na tej trasie zawsze gdy zespół miał próbę leciał właśnie ten numer jako pierwszy. Czemu? Nie wiem, ale począwszy od Kanady, a kończąc na ostatnim koncercie w Mannheim 2001.11.05 zespół miał taki ustalony schemat.

Gdzieś za drugimi barierkami, czyli w miejscu, gdzie zaczynał się sektor dla stojących pojawiła się - nie wiadomo skąd - grupa fanek. Dave zapytał się akustyków jak wypadła próba, zanim akustycy odpowiedzieli ta grupka fanów wydała z siebie głos uwielbienia. Dave skomentował to w sarkastyczny sposób - Tak wiem, ale nie Was się pytałem. Wam się wszystko i zawsze podoba. Po In Your Room [84] rozpoczęło się małe jam session, które było dla nas narastającym zaskoczeniem. Najpierw Peter Gordeno zagrał krótką etiudę, która wg niektórych była podobno fragmentem utworu Chopina. Kolejne utwory spowodowały u nas jeszcze większy opad szczęki. Nagle z głośników popłynęła odarta z całej elektroniki wersja Condemantion [9], która Dave zaczął śpiewać ‘elvisem’, to jamowanie stawało się co raz bardziej bluesowe i przeszło w utwór Elvisa – Love Letters. Na tym skończyła się próba z udziałem zespołu. Euforia wstąpiła w nas powalająca. Adrenalina buzowała masakrycznie zaczęliśmy zachowywać się jak fani, czym wzbudziliśmy zainteresowanie ochrony depeche MODE. Od tego momentu mieliśmy już w plecaku gorący towar, a emocje uśpiły naszą czujność.

Soundcheck ze Służewca w pełnej wersji (Soundcloud).

Niechybnie wystawiliśmy się na odstrzał. Darrel Ives podleciał do nas, z pytaniem co my tu w ogóle robimy? Kto nas tu wpuścił? Zerwał nasze wszystkie plakietki trasowe i kazał nam się wynosić ze terenu koncertu. Nie pomogły tłumaczenia, że mamy bilety, że pracowaliśmy tu przez cały dzień itp. Po raz kolejny było bardzo niebezpiecznie, a przed nami całkiem wyraźnie jawiła się wizja nie-obejrzenia koncertu. Darrel poszedł pod scenę i coś zaczął pokazywać lokalnym ludziom z VAM na nas. Właściwie to powoli, ociągając się przemieszczaliśmy się w kierunku z którego mieli za chwilę nadejść posiadacze biletów „VIP”. Skończyło się na tym, że najważniejszy techniczny po stronie polskiej przyszedł do nas za chwilę i przyniósł nam znowu identyfikatory AAA, oraz te wydawane przez zespół. Kazał nam iść na swoje miejsca na krzesełkach i nie wychylać się już, bo i tak mamy już przejebane ;-). Potulnie to uczyniliśmy i do pojawienia się fanów w sektorze VIP nie ruszaliśmy się praktycznie z miejsca.

Jeszcze tylko dwie godziny i support miał zacząć swój występ…

Martini

_

ETIME | Warszawa: Prolog

ETIME | Berlin: Pierwszy koncert

_

comments powered by Disqus

_


Tour Index

Early Days

Speak & Spell Tour

See You Tour

A Broken Frame Tour

Construction Tour

Some Great Reward Tour

Black Celebration Tour

Music For The Masses Tour

World Violation Tour

Devotional Tour

Exotic / US Summer Tour

Ultra Promo Shows

The Singles Tour 86 98

Exciter Tour

Touring The Angel

Tour Of The Universe

The Delta Machine Tour

1979-1981

1981-1982

1982

1982-1983

1983-1984

1984-1985

1986

1987-1988

1990

1993

1994

1997

1998

2001

2005-2006

2009-2010

2013-2014


Exciter Tour In My Eyes

ETIME | Warszawa: Prolog

ETIME | Warszawa: Budowa sceny

ETIME | Berlin: Pierwszy koncert

ETIME | Berlin: Spotkanie z zespołem

ETIME | Berlin: Pod hotelem

ETIME | Monachium: Koncert

ETIME | Oberhausen: Koncert

ETIME | Mannheim: Ostatni raz na trasie

ETIME | Epilog


Tour Diaries

Devotional Tour

The Singles Tour 86 98

Exciter Tour

Tour Of The Universe


Blog MODE2Joy

Artykuły nawiązujące do Exciter Tour

Ogólnie o koncertowaniu depeche MODE


Maps

Show Exciter Tour 2001 on bigger maps.


Gallery of Exciter Tour


© [MODEontheROAD.com] Team 2009 - 2015 | version 4.5 | Contact: e-mail |